środa, 10 września 2014

Testowanie na ekranie!



Hej! Czas coraz szybciej leci, za niedługo skończą mi się wakacje ;( mam tylko nadzieję, że w całym tym zaplątaniu znajdę go odrobinkę, żeby móc być z Wami na bieżąco.
Dziś mam dla was sierpniową recenzję dwóch produktów. Jesteście ciekawi? No to do dzieła! 

Regenerująca maska czekoladowa Kallos


 1. Od producenta:

Opis produktu:
Czekoladowa maska Kallos do suchych, łamiących się włosów.Specjalna formuła zawierająca ekstrakt kakao, keratynę, proteinę mleczną i pantenol dogłębnie regeneruje włosy, pielęgnuje i chroni łamiące się włókna włosów. Dzięki zawartości aktywnych składników włosy stają się wspaniale lśniące, jedwabiste i łatwe w obsłudze. 

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Hydrogenated Polysobutebne, Parfum, Cyclopentasiloxane, Dimethiconli, Panthenol, Theobroma Cacao Extract, Hydrolyzed Ceratin, Hydrolyzed Milk Protein, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Metchylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

2. Moim zdaniem:

Mój ukochany Kallos! Pierwsze doświadczenia z tą firmą miałam z maską Keratyn. Szału nie było, szczególnego zadowolenia z mojej strony też nie. Za taką niską cenę była okej, ale nie planowałam kupić jej drugi raz. Jakiś czas później wybrałam się do Hebe i tam dostałam oczopląsu! Tak dużo wszystkiego, za tak niską cenę... wtedy zauważyłam czekoladową maskę (pierwszy plus) regeneracyjną (drugi plus) do włosów suchych (trzeci plus) i już wtedy miałam dziwne przeczucie, że się z nią zaprzyjaźnię ;D To był strzał w dziesiątkę. Tak tani produkt stał się moim ulubieńcem i z pewnością będę do niego wracać wiele razy. No dobra, czas na konkrety.... otóż maska ma wiele zalet! Umieszczona jest w prostym, białym, plastikowym „pudełku” z etykietką, które z pewnością wykorzystam, gdy produkt się skończy. Konsystencja jest świetna! Kremowa i gęsta dzięki czemu maskę bez problemu się aplikuje, a specyfik nie spływa z naszych włosów. Wydajność to jej drugie imię. Ten czekoladowy umilacz czasu również doskonale ułatwia rozczesywanie. Produkt nakładam na całą długość włosów po umyciu kłaczków szamponem bez sylikonów i pozostawiam go na nich około 10 minutek poczym intensywnie spłukuję letnią wodą. Żeby efekt był lepszy warto rozczesać włosy po nałożeniu maski, by lepiej wniknęła w każdy zakamarek. No i voilà! Nasze kłaczki po wysuszeniu będę mięciutkie, błyszczące, gładkie i perfekcyjnie dociążone. Czego chcieć więcej? Bym zapomniała, co z regeneracją? Tak, tak, tak jestem na tak! Stosuję regularnie i dostrzegłam wielką zmianę na plus. Moje włosy są w dużo lepszej kondycji niż jakiś czas temu. Nigdy, żadnemu produktowi nie dałam oceny wyższej niż 9,5/10... Czas to zmienić!

Plusy:
cena (ok. 11 zł 1000ml)
wydajność
konsystencja
działanie (regeneruje, odżywia, ułatwia rozczesywanie, wygładza, nabłyszcza, dociąża, ale nie obciąża)
piękny, czekoladowy zapach

Minusy:
brak

Czy kupiłabym jeszcze raz ten produkt?
Zdecydowanie tak!

Ocena:
10/10

Tisane, balsam do ust – pomadka

1. Od producenta:

Opis produktu:
Nowe wcielenie kultowego balsamu do ust Tisane. Teraz w postaci sztyftu - pomadki do ust. Regeneruje, nawilża, goi suche i spierzchnięte usta. Teraz w wygodnej i higienicznej formie sztyftu - pomadki. Naturalny ziołowy kosmetyk o wspaniałym waniliowym zapachu i miodowym smaku. Balsam do ust Tisane jest szczególnie polecany jako ochrona ust podczas wycieczek, jazdy na rowerze, nartach i innej aktywności na powietrzu.

Skład:
olea europea oil, sucrose tetrastearate triacetate, ricinus communis seed oil, petrolatum, hydrogenated cocoglycerides, paraffin, lanolin, mel, echinacea purpurea & melissa officinalis & sylybum marianum extract, cera alba, lauryl PEG/PPG-18/18 methicone, glyceryl steararte, propylene glycol, ethylhexyl palmitate, palmitoyl oligopeptide, tocopheryl acetate, sorbitan isostearate, ethyl vanillin, tribehenin, propylparaben, methylparaben.

2. Moim zdaniem:

Trochę mam mieszane uczucia... pomadkę już praktycznie całą zużyłam (zdjęcie było robione od razu po otwarciu produktu), a mimo to mam 2 opinie na jej temat. Wszyscy się zachwycają tym specyfikiem, kupując go byłam święcie przekonana, że będzie to mój nowy ideał. Czy tak się stało? Nie. Czytając recenzję tego balsamiku nie spotkałam się z żadną negatywną więc może błąd nie leży w pomadce lecz we mnie? Sama nie wiem.... ale czas na konkrety. Pierwszy raz gdy jej użyłam moja opinia była neutralna „szału nie ma, ale może coś z niej będzie”, później zmieniałam zdanie coraz bardziej w kierunku negatywnym. Jakoś mam takie głupie wrażenie, że strasznie uzależnia usta, ale może się mylę. Po upływie czasu, używając jej coraz częściej, by szybciej pozbyć się produktu moja ocena zmieniała się na pozytywną. Zauważyłam, że bardzo fajnie nawilża usta, dość długo się na nich utrzymuje i ładnie, delikatnie pachnie. Teraz, gdy produkt jest na wykończeniu z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie należy do złych, ale z pewnością nie jest warty swojej ceny.

Plusy:
nawilża
ładnie pachnie
długo utrzymuje się na ustach

Minusy:
cena (ok. 10 zł)
uzależnia usta

Czy kupiłabym jeszcze raz ten produkt?
Nie.

Ocena:
5/10

50 komentarzy:

  1. Niestety u mnie te maski się nie sprawdzają ;/ Tisane miałam.ale w słoiczku

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Tisane wierna jestem wersji słoiczkowej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię Tisane w słoiczku, który jest tak wydajny, że cena mnie nie przeraża ;) Na Kallosa mam wielką ochotę, a po tej recenzji tym bardziej nie mogę się doczekać aż wpadnie w moje łapki. Najpierw jednak trzeba zużyć zapasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A widzisz, przydatna recenzja maski, bo się zastanawiałam nad nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Maska ma brak minusów?! Wow! Chciałabym taką :) Z Kallosa miałam tylko szampon i to na dodatek kiepski haha :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Maski Kallos są na mojej chciej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Maskę chciałam kupić ostatnio, ale nie było u mnie tej wersji i kupiłam Latte :c
    Tisane jest lepszy w słoiczku, ma krótszy i przyjemniejszy skład :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem bardzo ciekawa tej maski. Myślę, że kiedyś wpadnie mi w ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Maska brzmi zachęcająco, zobaczę za nią jak będę w Polsce :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. wiele słyszałam o tym balsamie do ust, ale nie skusiłam się na niego ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tisane kupuje w słoiczku ale koniecznie muszę poszukać tej w pomadce bo to na pewno wygodniejsza wersja ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam tej wersji maski, muszę się jej koniecznie przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kallos jest już kultowym produktem, szkoda tylko że słabo dostępnym.

    OdpowiedzUsuń
  14. Chętnie bym wypróbowała tą maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawią mnie maski Kallos, ale nie czekoladowa, bo nie przepadam za takimi zapachami w kosmetykach :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba się kiedyś skuszę na taką maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam ochotę na tisane ale po Teojej recenzji chyba zrezygnuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tą maskę ostatnio widziałam w małej drogerii w mojej okolicy, więc na pewno ją kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. zapach tej maski! padłam jak tylko niuchnęłam, mogłabym nosa nie wyciągać z opakowania, jest cudowna :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tą maskę bym z wielką chęcią wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam Tisane w słoiczku :-) Jeśli chodzi o Kallosa to nie przepadam za tą marką...

    OdpowiedzUsuń
  22. nie słyszałam o tych produktach jeszcze.

    Zapraszam co wzięcia udziału w rozdaniu na blogu:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Musze zapolować na tą maskę do wlosow, zwłaszcza, że kocham zapach czekolady

    OdpowiedzUsuń
  24. ja byłam zrażona do Kallosa, po masce Argan (bez arganu:D) ale teraz dałam tej firmie drugą szansę (cena 8zł na ogromny baniak mnie skusiła:D) i kupiłam maskę Algae, zobaczymy jak się sprawdzi:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Widziałam ją w sklepie i już miałam kupić, ale zauważyłam, że ma silikony. ;<

    OdpowiedzUsuń
  26. Napalam sie na ta maske juz jakis czas ;) Musi byc super.

    OdpowiedzUsuń
  27. u mnie się tisane nie sprawdził

    Fajny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja chętnie skuszę się na Tisane :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Tą maską to kusisz :) a Tisane lubię ale w słoiczku ten balsam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ta czekoladowa maska mnie kusi :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja po Tisane mam jeszcze bardziej spierzchnięte usta po godzinie. Bardzo trafnie to ujęłaś, że uzależnia usta ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jak będę w Hebe kupię sobie tą czekoladową maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ciekawa jestem tej czekoladowej maseczki. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Tisane znam i bardzo lubie ale w wersji sloiczkowej :)

    OdpowiedzUsuń
  35. O masce myślę od dawna i chyba czas ją kupić. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. pomadki bym spróbowała, a kallosa mam bananowego litrę :D ciekawa jestem kiedy go zużyję

    OdpowiedzUsuń
  37. Maska z proteinami mlecznymi to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  38. jestem bardzo ciekawa tej maski :) kocham czekoladę w każdej postaci :P

    OdpowiedzUsuń
  39. Czekoladowa maska do włosów, chyba jestem w niebie :) Brzmi bardzo fajnie, za niewielkie pieniądze i taką pojemność.. Chyba nie ma się nad czym zastanawiać :)

    OdpowiedzUsuń
  40. a się zastanawiałam wczoraj nad tym kallosem i go nie wziełam. Zamiast tego mam silk-a

    OdpowiedzUsuń
  41. kallos chodzi za mną już od miesiąca...muszę w końcu ją kupić, ale czekam aż skończę to co mam obecnie :)

    OdpowiedzUsuń